Przede wszystkim gratulacje z powodu bardzo udanego roku dla ciebie i twojego zespołu.
Bardzo dziękuję!
Założyłeś swój pierwszy zespół 10 lat temu. W którym momencie zdecydowałeś się na zostanie muzykiem i kto cię do tego zainspirował?
Zawsze chciałem być muzykiem. Pierwszą gitarę nabyłem w wieku 10-ciu lat. Przypuszczam, że w tamtym okresie do gry na gitarze w zespole zainspirowali mnie moi idole. Byli nimi Slash, James Hetfield, Tony Iommi, a później Yngwie Malmsteen.
Jak możesz zdefiniować swój styl i kto jest twoją największą inspiracją?
Sądzę, że jestem w stu procentach metalowym gitarzystą. Na moją twórczość wpływa też hard rock, jak również tacy gitarzyści jak Michael Schenkerand Uli Roth, Yngwie, Tony Iommi, Santana, Al Di Meola, Hetfield, Dimebag Darell i wielu innych.
Pracowałeś również w innych zespołach, w których twój styl dojrzewał do tego, co możemy usłyszeć na twoim najnowszym albumie. Jednakże Nightrage to coś zupełnie innego. Co możesz nam powiedzieć o twoich innych zespołach, ich muzyce i twoich relacjach z nimi?
Byłem pełnoetatowym członkiem takich zespołów, jak Nightrage, Dream Evil i Mystic Prophecy. Każdy z nich był trochę inny, jako że chciałem eksplorować różne style metalu. Bez cienia wątpliwości najcięższym z nich był Nightrage. Granie thrash/death metalu sprawiało mi przyjemność, a moim najlepszym przyjacielem jest gitarzysta Marios. Jego rytmiczny styl jest naprawdę wyjątkowy i ekstremalny.
Na początku Firewind prowadził działalność w USA. W którym momencie zdecydowałeś przenieść się ze swoim zespołem do Grecji?
Rzeczywiście, nagrywając dwa pierwsze albumy mieszkałem trochę w Grecji i w Szwecji. Pozostali członkowie pochodzili ze Stanów Zjednoczonych, ponieważ nasza ówczesna wytwórnia Leviathan Recs. również pochodziła ze Stanów. Tak więc podpięli mnie razem z amerykańskim wokalistą Stephenem Fredrickiem i nasze pierwsze albumy zrobiliśmy wspólnie. W 2004 roku koncertowaliśmy w Japonii i Stephen nie mógł dać rady na trasie. Wtedy zrozumiałem, że będę potrzebował muzyków z mojego kraju. I wtedy zaczął się tworzyć nasz skład.
Odkryłem Twój zespół kilka miesięcy temu i zdążyłem przesłuchać także wasze wcześniejsze płyty. Wygląda na to, że Firewind ma dwa różne oblicza. Za czasów Stephena Fredricka wasza muzyka była cięższa. Kiedydołączył do Was Apollo Papathanasio, wasza muzyka stała się bardziej melodyjna. Co możesz nam powiedzieć o różnicach na albumach Firewind?
Myślę, że nasze produkcje stawały się tylko coraz lepsze. Na początku budżet był bardzo mały i nasze produkcje robiliśmy w domu bez udziału zaawansowanej technologii. Jeśli idzie o brzmienie zespołu, to sądzę, że nadal jest ono tak samo ciężkie, jak było, ale aktualnie jest ono też bardziej wszechstronne.
W jakim kierunku zmierza Twoja muzyka?
Zawsze staramy się rozwijać z każdą kolejną produkcją i wnosić do naszej muzyki coś nowego. Wkrótce zobaczymy, gdzie muzyka zabierze nas tym razem.
Na pewno jesteś usatysfakcjonowany z powodu swojej kariery i tego, jak ona się potoczyła. Jednakże na pewno masz też plany na przyszłość. Czy mógłbyś nam coś o nich powiedzieć?
Nie mogę powiedzieć, że było łatwo. Zajęło nam cztery albumy, by otrzymać uznanie i liczne światowe trasy. To była duża inwestycja od nas i naszej wytwórni. Nasze plany na przyszłość to zrobienie z Firewind jednego z najważniejszych zespołów w naszej branży oraz zagranie wszędzie na tam, gdzie się da zagrać.
Dzięki za wywiad i powodzenia. Mam nadzieję, że spotkamy się podczas jakiegoś koncertu w Polsce.
Ja również. Trzymaj się i dzięki za wywiad.