Logowanie / Rejestracja|
Wywiady

05.12.2006 | Kirk

W imieniu wszystkich czytelników oraz całej redakcji witam Was bardzo serdecznie na łamach PMZ.
 
Struty, Grzymox, Radek: Witamy
 
Bardzo cieszymy, że zgodziliście się na ten wywiad i od razu ostrzegam, że szybko Was wolno nie puszczę. Proszę byście na początek opowiedzieli w kilku słowach o początkach zespołu.
 
Struty: Urodziliśmy się w podwarszawskim Legionowie z inicjatywy młodych wtedy jeszcze licealistów, bo chcieliśmy sobie pograć metal, koncerty i żeby było fajnie. I tak do dzisiaj się trzymamy i jest fajnie (śmiech).
Radek: Początki zawsze są trudne.
 
Dlaczego nazwaliście się Motorbreath? Czy ma to jakiś związek ze słynnym kawałkiem Metalliki?
 
Struty: Oczywiście. Może to być odbierane jako hołd dla Metalliki i ja osobiście nie mam nic naprzeciwko - wręcz przeciwnie (śmiech)
Grzymox: Po prostu z dziesiątek głupich nazw dla kapeli ta wydawała nam się najlepsza.
 
Czy od początku Waszej działalności byliście ukierunkowani na granie heavy/thrashu czy też zaczynaliście od zupełnie innych dźwięków?
 
Struty: Zaczynaliśmy od bardzo ciężkich klimatów, nawet ocierających się o death metal, potem stwierdziliśmy, że trzeba lekko odciążyć tę muzę i poszliśmy w tej wadze lekkiej dość daleko, aż do tzw. pudel metalu niemal. Natomiast po okresie prób i błędów zaczęliśmy tworzyć właśnie coś pomiędzy heavy a thrashem, aż do momentu kiedy etykietkę thrash`n`heavy można nam śmiało przykleić.
Grzymox: Można powiedzieć, że na początku był łomot, a potem chcieliśmy usłyszeć muzykę, stąd przejście do grania lżejszych odmian metalu. Teraz udało nam się te dwie rzeczy połączyć.
 
O ile się orientuję zdarzały się w Wam zmiany składu zespołu. Powiedzcie proszę, jakie są Wasze kontakty z byłymi muzykami Motorbreath?

Struty: Zmiany były w zasadzie na samym początku. Z niektórymi znamy się i lubimy aż do dziś, a z innymi kontakt się jakoś tak samoistnie urwał, jednak z nikim się nie pogniewaliśmy. Nie obraził się nikt na nas, a w obecnym składzie trzymamy się już dobrych kilkanaście lat, co niewątpliwie ma znaczenie dla naszego `równego` grania i zgrania koncertowego.
 
Istniejecie już od szesnastu lat. Wydaliście przez ten okres kilka demówek Podobno jest ich cztery, lecz przyznajecie się tylko do trzech. Czy uchylcie przed naszymi czytelnikami rąbek tajemnicy?
 
Struty: Sprawa jest bardziej prosta niżby się mogła wydawać. Wiadomo, że zawsze początki są trudne i niektóre nagrania kwalifikujemy po prostu jako `ciekawe doświadczenie` i te ciekawe doświadczenia pozostaną w naszej szufladzie. Potem długa praca, niewątpliwy rozwój umiejętności oraz sprzętu i te kolejne dokonania kwalifikują się już do `przyznania się`.
Grzymox: Stare nagrania nie wytrzymały próby czasu i teraz wywołują tylko uśmiech na naszych twarzach (śmiech).
Radek: Tych `ukrytych` demówek jest chyba nawet więcej. Na razie trzymamy je w tajemnicy, żeby pokazać światu dopiero jak już będziemy mega gwiazdą (śmiech). 
 
Dlaczego przez tak długi czas nie wydaliście pełnowymiarowego albumu?
 
Struty: Moim zdaniem złożyło się na to kilka czynników, poczynając od kasy (niestety), naszego wybrzydzania nad numerami i lenistwa trochę na pewno też. Poza tym uznaliśmy, że to, co zawarliśmy na Funeral Show w pełni nadaje się do zaprezentowania oficjalnie publicznie.
Radek: Właściwie to sam się nad tym zastanawiam (śmiech).
 
Ok. Skupmy się teraz na `Funeral Show`. Czy jest to album koncepcyjny?
 
Struty: Jako etatowy tekstowy kapeli powiem, że nie jest to album koncepcyjny, jednakże utwory niewątpliwie są w jakiś tam sposób powiązane wspólnymi wątkami. Teksty są generalną obserwacją otaczającej nas rzeczywistości i moimi własnymi przemyśleniami, doświadczeniami itd.
 
Wersja promo zawiera cztery utwory, które na mnie robią bardzo pozytywne wrażenie. Nie jest to `wesołkowata` muzyka tylko prawdziwy metal z domieszką mrocznego klimatu. Jak w takim razie przedstawiają się pozostałe utwory na płycie?
 
Struty: Dzięki. Płyta jest utrzymana właśnie w takim klimacie, jest moim zdaniem jednorodna i z jajami, mówiąc wprost.
Grzymox: Muszę powiedzieć, że nie miałem pojęcia jak zabrzmi te dziesięć kawałków jako całość, bo powstawały one na przestrzeni czterech lat. Rezultat jest jednak lepszy od tego czego przynajmniej ja się spodziewałem. Płyta ma rzeczywiście swój klimat i można powiedzieć, że jest to nasze spojrzenie na heavy metal - to co nas najbardziej w tej muzie kręci i mam nadzieję będzie też kręcić słuchaczy.
 
Kto jest odpowiedzialny za pisanie kompozycji na ten album?
 
Struty: Całościowo oczywiście odpowiedzialny jest Motorbreath, ale głównym motorem kompozycyjnym jest Radetzky, który stworzył większość materiału na Funeral Show. Grzymox zasunął muzycznie `What`s Your Face?` zaś ja mogę się pochwalić `Counterfeit God` i `Litanią`. Tekstowo odpowiedzialny jestem ja i w jednym utworze mój ojciec. Sola gitarowe są oczywiście dziełem Grzymoxa i to jest jego wyłączna działka, którą uprawia - jak zawsze - po mistrzowsku.
Radek: Jako główny `motor kompozycyjny` mogę potwierdzić - odpowiedzialny jest Motorbreath (śmiech).

Można więc powiedzieć, że jest wśród Was `herszt bandy`.
 
Struty: Jesteśmy zespołem w pełnym tego słowa znaczeniu i odkąd pamiętam, zawsze tak było. Ktoś przynosi pomysł główny, a potem poddajemy go obróbce zespołowej. Nasz Perfekcjonista Radetzky generalnie czuwa nad większością wizerunku muzycznego.
Radek: Gdyby istniał jakiś herszt musielibyśmy pewnie zmienić nazwę na np. Jan Kowalski and Motorbreath (śmiech).
 
Wrażenie robi `Litania` ze słowami Michała Strutyńskiego. Czy tekst powstał obecnie czy też ma może inną historię? Co skłoniło pana Michała do opisania wydarzeń wyzwolenia obozu w Oświęcimiu?
 
Struty: Geneza powstania Litanii jest trochę złożona. Mój ojciec brał udział w wyzwoleniu obozu w Oświęcimiu, zaś tekst Litanii powstał ok. 14 lat temu, kiedy to poprosiłem tatę, żeby napisał jakiś poważny tekst z przeznaczeniem dla nas. Powstał w zasadzie kawałek dobrej poezji, nad czym później się trochę zmagałem z muzyką, żeby nie trywializować przekazu autora tekstu.
 
Czyli rozumiem, że jest to dla Was utwór szczególny?
 
Struty: Wiesz, inaczej wykonuje się tak poważny utwór w wieku lat 16-17, a inaczej teraz kiedy już wszyscy jesteśmy po 30-tce i każdy przeszedł swoją szkołę dorosłego życia. Teraz właśnie był czas, żeby zagrać i nagrać Litanię tak jak trzeba. W mojej ocenie się udało. Dla mnie niewątpliwie jest to utwór szczególny, bo stanowi swego rodzaju hołd złożony nieżyjącemu już ojcu.
 
A w jaki sposób rejestrujecie utwory? Macie gotowy tekst i do niego dopasowujecie muzykę czy może odbywa się to w inny sposób?
 
Struty: Generalnie najpierw powstaje u nas muza, a następnie tekst. Wyjątkiem jest ww. Litania.
Radek: Teksty rzeczywiście powstają na samym końcu, co nie oznacza jednak, że nie przykładamy do nich wagi. Zwykle Struty pisze je do dosyć dokładnie opracowanych już kawałków, z ustaloną nawet jakąś wstępną linią wokalu. Dzięki temu jego liryki mogą lepiej oddać klimat utworu.
 
`Funeral Show` to przykład dobrze zagranego heavy/thrashu. Powiedzcie, kto był dla Was wzorem i inspiracją?
 
Struty: Jeśli chodzi o mnie, to muzycznie zawsze wskazuję kilka bandów i niewątpliwie są to: Metallica, Slayer, Forbidden, Kreator i wciąż pojawiają się nowe.
Grzymox: Wiele kapel można tutaj wymienić, powiem tylko że przed wejściem do studia miałem na tapecie Megadeth i Dream Theater.
Radek: Mniej więcej te klimaty. Może tylko koledzy zapomnieli wspomnieć o Mandarynie (śmiech).
 
Bartku, a Twój wokalny idol?
 
Struty: Idolem wokalnym zawsze był dla mnie Sebastian Bach (były voc Skid Row), choć nigdy nie zaśpiewam tak jak on, bo nie dostałem od matki natury takich możliwości. Idolem Seba jednakowoż pozostaje niezmiennie od lat. Niektórzy dopatrują się w moim głosie Hetfielda, którego bardzo szanuję, ale Metallica była zawsze dla mnie zespołem nr 1 (poza Motorbreath). PMZ nie zrobił tego porównania, za co serdeczne dzięki!
 
Teraz zmieńmy temat. Dlaczego do tej pory nie znaleźliście jeszcze wydawcy Pogrzebowego Show? A może mam złe informacje i już coś w tej kwestii się ruszyło?
 
Struty: Jesteśmy zwykłą polską kapelką z podziemia, nie mamy kontaktów, wielkiej kasy ani krewnych w wytwórni, więc próbujemy jak wszyscy, wysyłając demo CD tam, gdzie widzimy ewentualną możliwość wydania. W chwili obecnej czekamy na jakąkolwiek odpowiedź z sześciu `zaatakowanych` przez nas wytwórni.
 
W jakim studio nagrywaliście materiał? Muszę przyznać, że brzmienie jest mocną stroną tego krążka i ktoś odwalił przy jego produkcji kawał dobrej roboty.
 
Struty: Również jesteśmy tego zdania. Warszawskie Serakos Studio szybko pnie się w górę i to w pełni zasłużenie. Robert i Magda Srzedniccy to przesympatyczne małżeństwo realizatorów z solidnym warsztatem i porządnym sprzętem. Niewątpliwie zasługą takiego brzmienia jest też inny sprzęt, wykorzystany do nagrania. Między innymi dzięki Tomkowi z kapeli Blast tak potężnie brzmią gitary.
 
Długo pracowaliście nad nagraniem materiału?
 
Struty: Jeśli pytasz o kompozycję przed wejściem do studia, to za długo pracowaliśmy (śmiech). A samo nagranie zajęło nam 2 tygodnie.
Radek: Właściwie z nastawieniem na nagranie płyty pracowaliśmy przez dobrych kilka miesięcy, szlifując numery grane przez nas już wcześniej i równolegle tworząc kilka `brakujących`.
 
Jak zamierzacie promować `Funeral Show`?
 
Struty: Jak najlepiej się da, czyli przede wszystkim chcemy to wydać, `poudzielać się wywiadowczo` i rzecz jasna jak najwięcej koncertować.
Radek: Jak również emitując nasze teledyski przed prognozą pogody w Wiadomościach i Faktach (śmiech).
 
Koncerty to sens bycia muzykiem. Lubicie występować na żywo?

Struty: Uwielbiamy koncertować. Jeśli chodzi o mnie, to na scenie czuję, że żyję
Grzymox: Tak, na scenie zawsze wydaje się że jesteś lepszym muzykiem niż w rzeczywistości (śmiech).
 
Ulubiony gig?
 
Struty: Mam swoje ulubione: Festiwal Around the Rock w Czerwionce-Leszczynach (niesamowita publiczność i organizacja za każdym razem), DK Imielin  wWarszawie w 2001 i nasze zeszłoroczne urodziny w Metal Cave w Warszawie
Grzymox: Najbardziej zapadł mi w pamięci ostatni urodzinowy koncert w Metal Cave - pełen odjazd na scenie i na widowni.
 
A czy zdarzyło Wam się zagrać na jednej scenie ze swoim idolami?
 
Struty: Z moimi się nie udało choć niewątpliwie czułem się zaszczycony mogąc zagrać przed TSA w dniu ich powrotu na scenę oraz w Gdyni z Grzegorzem Kupczykiem i CETI
Grzymox: Jeszcze nie, ale marzy mi się zagrać na jednej scenie z Metallicą kawałek Seek & Destroy.
 
Czy muzyka wypełnia Wam czas w stu procentach, czy też macie poza nią normalne `szare` życie?
 
Struty: Niestety ta druga opcja ma u nas zastosowanie, aczkolwiek nie miałbym nic przeciwko pierwszej (śmiech).
Grzymox: Niestety na muzykę nie pozostaje wiele czasu.
Radek: Jedynym pocieszeniem jest radio w samochodzie 
 
Jaki był dla Was mijający rok?
 
Struty: Według mnie bardzo udany, przede wszystkim z uwagi na fakt nagrania FS i nabycia wymarzonego basu Spector.
Grzymox: Uważam ten rok za bardzo udany ze względu na to, że wreszcie zarejestrowaliśmy materiał na płytę.
Radek: Bez względu na to jak ułożą się sprawy wydania materiału już sam fakt jego nagrania i efekt końcowy są dla mnie wystarczającymi powodami do pełnej satysfakcji.
 
Powoli nadchodzi też czas muzycznych podsumowań. Macie jakieś swoje ulubione tegoroczne płyty?

Struty: Wszystkich nie wymienię, ale na pewno wśród faworytów mam: Slayer - `Chris Illusion`, Deicide - `The Stench Of Redemption`, Cradle of Filth - `Thornography`, Motorhead - `Kiss of Death` i pewnie jeszcze wiele innych, których nie pamiętam w tej chwili.
Grzymox: Nie mam pojęcia kto w tym roku wydał płytę, lubię posłuchać muzy jak się trochę zestarzeje (śmiech).

Jesteście `twardogłowymi` metalami czy też jesteście otwarci na inne gatunki muzyczne niż metal?

Struty: Słucham bardzo różnej muzyki od tak zwanej poważnej przez jazz, soul, dobry pop, rock i wszelkiej maści metal.
Grzymox: Generalnie oprócz metalu jest to rock, hard rock i blues.
Radek: Słucham wszystkiego co się nawinie (tylko nie wszystkiego do końca).

Jak długo szlifowaliście warsztat muzyczny?

Struty: Zacząłem w wieku 4 lat na skrzypcach potem podstawówka na akordeonie i fortepianie a od liceum kontrabas i gitarka basowa. Ciągle się uczę.
Grzymox: W podstawówce kilka miesięcy uczyłem się grać na gitarze akustycznej. Potem zarzuciłem temat i wróciłem do niego w wieku 16 lat - tym razem była to gitara elektryczna i dalej już poszło. A szlifować trzeba cały czas.

Czy poza salami prób, studiem, sceną jesteście przyjaciółmi czy może unikacie przebywania za długo w swoim towarzystwie?

Struty: Nie tyle, że unikamy, ale nie mamy na to kompletnie czasu. Poza tym musi to być dobra recepta na długowieczność, bo ciągle trzymamy się razem i wspólne granie sprawia nam cały czas niesamowitą radochę.

Na `Funeral Show` słychać wyrażnie praktycznie każdego muzyka. Brzmi to tak jak byście byli zgraną paczką przyjaciół którzy wiedzącą jakie cele chcą osiągnąć. 

Struty: Takie było nasze zamierzenie. Wszystko powinno brzmieć selektywnie, ale jako jedna całość. Cieszymy się, że tak właśnie odbierasz nasza pracę.

Powoli będziemy kończyć, bo nie chcę Was zamęczyć pytaniami. Powiedzcie mi, czego możemy Wam życzyć?

Struty: My nie tacy, co by się dali zamęczyć (śmiech) a tak na poważnie, to życzyć na można dobrego wydania Funeral Show, mnóstwa koncertów i światowej kariery!
Radek: I chyba jak najdłuższego wspólnego muzykowania.

Życzymy Wam tego z całego serca! Ostatnie słowo należy do Was...

Struty: Dziękuję PMZ za patronat nad Funeral Show i wspieranie metalu na linii frontu, a wszystkich czytelników pozdrawiam i zachęcam do słuchania Motorbreath! Keep the metal Alive!!!

Dziękuję serdecznie za wywiad.

   




   

 

Czytaj więcej

03.06.2009 | last axeman | Komentarze (0)
03.06.2009 | Kirk | Komentarze (0)
03.06.2009 | Bartek (BD) | Komentarze (0)








Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą