![]() |
Logowanie / Rejestracja| |
|
Recenzje
Recenzja Bartek (BD)
28.04.2009
I nie idzie tylko o to, że obie kapele grają muzykę zbliżoną do tej, jaką wykonuje AC/DC – co w przypadku tej drugiej nie powinno nikogo dziwić. Obie na domiar złego pochodzą z Australii i obie zostały założone przez braci – a jako że zła nigdy dość, to Joel O’Keeffe, frontman grupy, którego brat, Ryan, obsługuje perkusję, wpisuje się swoim zadziornym, szorstkim i szczekliwym śpiewem w tradycję Bona Scotta i Briana Johnsona. U boku charyzmatycznego frontmama stanęli: Ryan O`Keeffe (perkusja), David Roads (gitara rytmiczna) i Justin Street (gitara basowa). I łoją, oj, łoją chłopaki tak, że kiedy wystawiwszy głośniki na taras odpaliłem singlowe ‘Runnin’ Wild’ (zilustrowane teledyskiem, w którym gościnnie w roli kierowcy ciężarówki wystąpił Lemmy z Motorhead), to wszystkie cholerne jednorożce zwabione dzień wcześniej muzyką Blind Guardian natychmiast wybiegły z ogrodu, by przed pierwszym refrenem zniknąć za linią horyzontu. Nie spodziewałem się tylko, że wrócą akurat na początek ‘Stand Up For Rock ‘n’ Roll – i to nie same, skurczybyki, bo z nifmami – aby wespół z piersiastymi acz zielonoskórymi okazjami do grzechu zaśpiewać: ‘C’mon, drink your beer and drink your wine / Let’s have a goodtime / We’re ready, so get ready / We are gonna rock, rock tonight’.
Właśnie o to chodzi w muzyce Airbourne – o dobrą zabawę, o ostre imprezowanie, najlepiej zakrapiane wysokooktanowymi trunkami. Kto jest kumaty, nie będzie psioczył na to, że „przecież to już było” – bo, owszem, było, nie tylko w muzyce AC/DC, w grajkowaniu Kiss, Motley Crue, Motorhead i Guns n’ Roses też. Airbourne biorą to, co najlepsze z twórczości wymienionych kapel, mieszają w shakerze, przyprawiają po swojemu, a potem serwują słuchaczowi w postaci drinka, który samym wyglądem limonki natkniętej na słomkę zabija każdego, kto po tytule i okładce ‘Highway To Hell’ AC/DC wnosi, że rock ‘n’ roll o brzmieniu soczystym niczym kobiece uda pozbawione nanometra cellulitu jest dziełem Lucka czy innego dupka.
Niedowiarkom wielbiącym rock ‘n’ roll ale kręcącym nosem na wiarygodność Airbourne polecam obejrzenie dołączonego do płyty DVD z występem zespołu na festiwalu w Wacken w 2008 roku. Sześćdziesięciotysięczny tłum jadł Australijczykom z ręki.
*Zakładam, że czytelnik to domyślna bestia, więc na tej uwadze kończę wtręt.
|
Czytaj więcej
03.06.2009 | last axeman | Komentarze (0)
03.06.2009 | Kirk | Komentarze (0)
03.06.2009 | Bartek (BD) | Komentarze (0)
![]() |