Logowanie / Rejestracja|
Recenzje

Kolony Records | LP | 2009-04-05
1. Oracle
2. Heretic
3. Corruption
4. Purgatory
5. Ruins of Despair
6. Apocalypse
7. Spawn of Evil
8. Crawling
9. The Hellfire
10. Madness
11. Utopia
12. Seeds of Aggression
13. Forsaken
14. Wrath of Sekhmet
Marek Wilgos
5.5/10
Recenzja Marek Wilgos

5.04.2009

Parę słów o kapeli. The Cold Existance powstali w 1998 roku. Po nagraniu kilku dem, w roku 2005 zarejestrowali swoją pierwszą długogrającą płytę „The Essence”. Co warte wzmianki, w nagraniach wspomagał ich Andy LaRoque znany chociażby ze współpracy z Kingiem Diamondem. W międzyczasie zaliczyli parę festiwali, parę zmian składu i tak jadą do dnia dzisiejszego.   Na dniach wypuścili swoje ostatnie dziecko, notabene zmiksowane przez Andy’ego. Według wytwórni, ich muzyka kierowana jest do fanów Dissection, Nile, Behemoth, At The Gates. No i proszę. Jak się słyszy, że ktoś powołuje się na polską kapelę, od razu głowa do góry idzie. Duży plus.   Trochę o muzyce. Na płycie przeważają growlujące wokale, ale znajdzie się tez trochę (szczególnie w 1-szej części płyty) blackowego wrzasku. Za tę kombinację - plus. Zaczyna się od intro („Oracle”), delikatne gitarowe wejście, krótka solówka, klawisz i postukiwanie perki. Klimat jest. Następnie…to już młócka, co prawda słyszałem już większe ekstrema. Tego da się jeszcze posłuchać. Czasami jest tu nawet sporo „może niezbyt melodyjnego”, ale wchodzącego w ucho materiału. Nie wiem, czy wynika to z tego, że jest to utwór pierwszy (nie licząc otwieracza), ale da się go wysłuchać. „Heretic” ma swoje momenty, trochę melodii i wokal do śpiewania (darcia ryja). Chyba najlepszy na płycie.   Album zawiera też trochę klimatycznych riffów ciągnących jakimiś starożytnymi wpływami np. „Ruins of Despair” (albo zapatrzenie w Ironów i ich „Powerslave”. Z innych kawałków, które „wyróżniłbym” to „Corruption”, „Apocalypse” i oczywiście „Crawling”, będąca miniaturką instrumentalną, więc da się wysłuchać. Może jeszcze „Utopia”…   To, co zwróciło moją uwagę od samego początku to napierniczający perkusista, stopy chodzą zbyt schematycznie. Nie wiem, ale ja bym jednak trochę pokombinował z uderzeniami, bo nawala bez opamiętania równo i do przodu, a przydałoby się wprowadzić więcej progresji, szczególnie w uderzeniach kończynami dolnymi. Kolejny mankament to brak solówek. Jest kilka jakichś tam plam, ale solidnej jazdy po gryfie i ciągnięcia wajchy strasznie brakuje. Ale tak na dobrą sprawę, to gdyby trochę zwolnić perkusję i pozbyć się (zmienić barwę głosu) wokalisty, to jest tu sporo heavy i thrash metalowych riffów, dosyć przystępnych, nawet dla takiego laika jak ja. Płyty słucha się trochę jak jednej długiej piosenki. Wokal, zapierniczanie i tyle. Partie solowe gitary (a nawet klawisze) przecięłyby trochę ten obraz, a co za tym idzie i odbiór muzyki (patrz wspomniana powyżej miniaturka).   O tekstach nie piszę, bo ani ich zrozumieć ze słuchu ani nie mam ich przed sobą. Tytuły jednak tematycznie związane są z szeroko rozumianymi sprawami piekielnymi. Czyli git.   Ciężko mi nawet wyrokować, czy to, co słyszę to dobra robota, bo w takiej muzyce nie siedzę. Wokal jest ekstra słyszalny, do tego stopnia, że co jakiś czas można wywnioskować, co Jan Sallander śpiewa, oprócz paru chlubnych wyjątków perka z gitarami robią konkretny hałas – najprawdopodobniej zamierzony. Jeśli Andy LaRoque odpowiada za dźwięk, to raczej nie powinienem złego słowa o jego robocie powiedzieć. Jako, że jestem pod wrażeniem ostatniego show Iced Earth w warszawskiej Stodole, ciekaw jestem, co by było gdyby te riffy wziął na warsztat Jon Shaffer.   Im bliżej końca płyty, tym coraz mniejsza ochota, aby w propozycję The Cold Existance się wsłuchiwać. Pierwsze kilka utworów wystarczy – po prostu są najlepsze. Jeśli ktoś lubi mocne nawalanie, wydzieranie ryja i muzykę, która ma na celu zerwanie skóry z twarzy, to jak najbardziej. Nie znam się na tym, więc bruździć nie będę. W skali 1-10 postawię uśrednione 5.5. Więcej po prostu nie mogę!
Czytaj więcej

03.06.2009 | last axeman | Komentarze (0)
03.06.2009 | Kirk | Komentarze (0)
03.06.2009 | Bartek (BD) | Komentarze (0)








Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą
Melodia, która chodzi za Tobą